Prezentacja "Courage"
Zapraszamy do obejrzenia prezentacji multimedialnej Łukasza Chudzikiewicza pt. "Courage".
http://vimeo.com/19355491
http://vimeo.com/19355491
Relacje uczniów
Paweł Zając:
W Polsce (23.01) zapowiadał się słoneczny dzień, a w Estonii opady śniegu. Pogoda nie odstraszyła nas przed wejściem na pokład samolotu. Odprawa w Poznaniu odbyła się sprawnie i bez przeszkód mogliśmy zajmować miejsca w samolocie, który po godzinnym locie wylądował w Monachium.. Profesjonalna obsługa i wysokie standardy Lufthansy sprawiły, że przesiadka do innego samolotu nie była żadnym utrudnieniem, a sam lot był bardzo ekscytujący. W Tallinie czekała na nas zmiana czasu (o jedną godzinę) i podróż taksówką do hotelu (tu niespodzianka – kierowca taxi umiał mówić po polsku!).
(17.01) Po krótkiej nocy i szybkim śniadaniu wyruszyliśmy z grupą młodzieży estońskiej oraz przewodniczką zwiedzać stolicę tego kraju. Dzień nie należał do najcieplejszych, lecz niedogodności związane z pogodą wynagrodziła nam wyśmienita kolacja. Podróż do Narwy dla Anglików (i nie tylko) była wyprawą ekstremalną. A to za sprawą szalonego kierowcy autokaru, dla którego śnieg, oblodzenie a momentami przepisy drogowe jakby nie istniały. Na miejscu miały czekać na nas rodziny, jednak ponieważ przyjechaliśmy wcześniej niż planowano, to my czekaliśmy na nich.
(18.01) Wtorek zapowiadał się bardzo interesująco. Duże zaspy na drogach nie przeszkodziły nam w przybyciu do szkoły na 9:00. Zwiedzanie najmniejszych zakamarków w szkole budziło zaciekawienie nie tylko u przybyłych uczniów, ale również u „tubylców“. Ceremonia otwarcia rozpoczęła się pokazami artystycznymi, a zakończyła prezentacjami uczestniczących w projekcie krajów. Lekcja estońskiego i lunch w szkole przyczyniły się do świetnego nastroju na zajęciach sportowych, gdzie mogliśmy podziwiać i ćwiczyć aerobik ze ślicznymi Estonkami. Nawet rekordowy czas oczekiwania (1,5 godz.) na podanie kolacji w restauracji „Old Trafford“ nie był w stanie zepsuć naszych humorów.
(19.01) Kolejna wczesna pobudka i prezentacje na temat olimpijskiej odwagi szkole rozgrzały nas do wyjazdu na lodowisko, gdzie uczyliśmy się stawiać pierwsze kroki na lodzie. Choć jazda na łyżwach wydaję się prosta, nie odbyła się bez śmiesznych upadków i niegroźnych kolizji (tak.. nie mówię tylko o sobie). Po powrocie do szkoły czekała na nas nauka tańca estońskiego. Planowane zakupy zamieniliśmy na grę w siatkówkę (Anglicy grali w nią pierwszy raz w życiu!) i koszykówkę. Kręgle, nocne wędrówki, a także głośne śpiewanie rozmaitych piosenek (na czele z polskimi) pozwoliły na zintegrowanie i zaprzyjaźnienie się z młodzieżą, która gościła nas w swoich domach.
(20.01) Czwartek był dniem najbardziej intensywnym. Już od samego rana podróżowaliśmy, zwiedzając region Ida-Virumaa, zamrożony wodospad i wierzę widokową. Z małym opóźnieniem dojechaliśmy na największą atrakcję tygodnia: Snow-tubing, czyli zjeżdżanie ze stoku na wielkich dętkach. Niesamowita frajda, adrenalina i wielkie emocje. Szczególnie przyjemne były zjazdy grupowe (przypadły do gustu nawet pani dyrektor). Pobyt w SPA zapewnił nam relaks i regenerację sił, które były wszystkim nam potrzebne. Po 20:00 znaleźliśmy się na dyskotece szkolnej, gdzie mogliśmy podziwiać pokazy taneczne dziewczyn ze szkolnego zespołu (widok niezapomniany... zwłaszcza dla płci męskiej).
(21.01) Piątek to dzień pożegnania z miastem bloków i szarości, a także z ludźmi, których naprawdę polubiliśmy. Senna podróż do stolicy i czułe uściski doprowadziły do łez jedną z naszych nowych estońskich przyjaciółek. Bagaże za ciężkie, trzeba przepakować. Zakup jeszcze kilku pamiątek oraz obiad na lotnisku poprawiły nam nieco humor. Podróż powrotna była o tyle ciekawa, że w końcu mogliśmy przeczytać polskie gazety i usłyszeć głos polskiego pilota: „(..) za oknem -50۫C.. lecimy z szybkością 800 km/h (..) Polskie Linie Lotnicze LOT życzą udanego dnia, a wszystkim babciom na pokładzie życzymy wszystkiego najlepszego..“ Przesiadka w Warszawie. Odmrażanie samolotu (dla naszego bezpieczeństwa) przedłużyło podróż o 10 minut. Na pokładzie samolotu poznaliśmy sympatyczną stewardessę, dzięki której mogliśmy wejść do cockpitu porozmawiać z pilotem, a także otrzymać smaczne prezenty. Do ostatnich chwil naszej fantastycznej i niezapomnianej przygody… uśmiech nie znikał z naszych twarzy.
Patrycja Szmyt:
W wyjeździe najbardziej podobał mi się kontakt z nowymi ludźmi, używanie języka w praktyce i spędzanie wieczorów z uczniami, u których spaliśmy. Moje ogóle wrażenia? Może i miasto nie należy do najpiękniejszych, ale za to ludzie są bardzo mili i gościnni. Najbardziej z całego wyjazdu zapamiętałam czwartek, ponieważ działo się naprawdę dużo. Zwiedzanie, snow-tubing, SPA, a na zakończenie dnia pożegnalna dyskoteka. Wydaje mi się, że mój zasób słów w języku angielskim zwiększył się o wyrazy używane w życiu codziennym. Nie chodzę na lekcje języka rosyjskiego, ale nauczyłam się kilku podstawowych zwrotów. Estończycy to bardzo pozytywnie nastawieni ludzie, otwarci na nowe kontakty. Naprawdę zachęcam do brania udziału w konkursach Comeniusa. To ogromna szansa na zdobycie nowych umiejętności i znajomości. Pomimo różnicy wieku mam świetny kontakt z Ksenią, u której spałam.
Kamila Buszewicz:
Dzięki udziale w projekcie Comenius zyskałam wiele cennych ''rzeczy". Przekonałam się o tym, że Estonia to bardzo ciekawy kraj, a Narva to przytulne miasto, pomimo szarych bloków które można spotkać na każdym kroku. Dzięki wymianie pokonałam barierę językową przez co mogłam w miarę swobodnie rozmawiać z innymi uczestnikami w języku angielskim. Poznałam wiele ciekawych i interesujących osób, które pokazały mi jak wygląda codzienne życie w Estonii i jak pod wieloma względami różni się ono od mojego. Najmilej wspominam wycieczkę po Starym Mieście w Tallinie, ponieważ jest ono bardzo piękne i przytulne, pełne pięknych zabytków, a zarazem ciekawych kawiarenek, w których można spędzić czas.
Łukasz Chudzikiewicz:
Estonia to piękny kraj z pięknymi dziewczynami. Czas spędzony tam będę długo pamiętał i wspominał. Przeżyłem cudowne chwile pełne radości, uśmiechu, ekscytacji. Nie zapomnę sytuacji gdy coś zepsuło się w autobusie, którym jechaliśmy. Kierowca się zatrzymał, poruszał kabelkami, kilka razy trzasnął i ruszyliśmy dalej. Jezdnia była oblodzona a my jechaliśmy z prędkością ok. 130km/h. Kierowca wyprzedzał ciężarówki i samochody osobowe - także na zakrętach. Na początku sytuacja nas bawiła, ale gdy na jednym z zakrętów zaczął wyprzedzać dwie ciężarówki a z drugiej strony błysnęły światła samochodu, ogarnął nas strach.
Szczęśliwie dojechaliśmy do Narwy gdzie czekało na nas bardzo mile powitanie.Wycieczka była cudowna. Dzięki projektowi Comenius przeżyłem świetny tydzień, poznałem wiele ciekawych osób, obyczaje innych krajów, miałem możliwość nauczenia się języka estońskiego a także tańców narodowych, podszkoliłem się trochę w języku angielskim. Na pytanie czy warto brać udziel w konkursach organizowanych przez projekt Comenius odpowiadam: Oczywiście ze tak! Jest to dla nas wielka szansa lepszego poznania Europy. Za darmo!
W Polsce (23.01) zapowiadał się słoneczny dzień, a w Estonii opady śniegu. Pogoda nie odstraszyła nas przed wejściem na pokład samolotu. Odprawa w Poznaniu odbyła się sprawnie i bez przeszkód mogliśmy zajmować miejsca w samolocie, który po godzinnym locie wylądował w Monachium.. Profesjonalna obsługa i wysokie standardy Lufthansy sprawiły, że przesiadka do innego samolotu nie była żadnym utrudnieniem, a sam lot był bardzo ekscytujący. W Tallinie czekała na nas zmiana czasu (o jedną godzinę) i podróż taksówką do hotelu (tu niespodzianka – kierowca taxi umiał mówić po polsku!).
(17.01) Po krótkiej nocy i szybkim śniadaniu wyruszyliśmy z grupą młodzieży estońskiej oraz przewodniczką zwiedzać stolicę tego kraju. Dzień nie należał do najcieplejszych, lecz niedogodności związane z pogodą wynagrodziła nam wyśmienita kolacja. Podróż do Narwy dla Anglików (i nie tylko) była wyprawą ekstremalną. A to za sprawą szalonego kierowcy autokaru, dla którego śnieg, oblodzenie a momentami przepisy drogowe jakby nie istniały. Na miejscu miały czekać na nas rodziny, jednak ponieważ przyjechaliśmy wcześniej niż planowano, to my czekaliśmy na nich.
(18.01) Wtorek zapowiadał się bardzo interesująco. Duże zaspy na drogach nie przeszkodziły nam w przybyciu do szkoły na 9:00. Zwiedzanie najmniejszych zakamarków w szkole budziło zaciekawienie nie tylko u przybyłych uczniów, ale również u „tubylców“. Ceremonia otwarcia rozpoczęła się pokazami artystycznymi, a zakończyła prezentacjami uczestniczących w projekcie krajów. Lekcja estońskiego i lunch w szkole przyczyniły się do świetnego nastroju na zajęciach sportowych, gdzie mogliśmy podziwiać i ćwiczyć aerobik ze ślicznymi Estonkami. Nawet rekordowy czas oczekiwania (1,5 godz.) na podanie kolacji w restauracji „Old Trafford“ nie był w stanie zepsuć naszych humorów.
(19.01) Kolejna wczesna pobudka i prezentacje na temat olimpijskiej odwagi szkole rozgrzały nas do wyjazdu na lodowisko, gdzie uczyliśmy się stawiać pierwsze kroki na lodzie. Choć jazda na łyżwach wydaję się prosta, nie odbyła się bez śmiesznych upadków i niegroźnych kolizji (tak.. nie mówię tylko o sobie). Po powrocie do szkoły czekała na nas nauka tańca estońskiego. Planowane zakupy zamieniliśmy na grę w siatkówkę (Anglicy grali w nią pierwszy raz w życiu!) i koszykówkę. Kręgle, nocne wędrówki, a także głośne śpiewanie rozmaitych piosenek (na czele z polskimi) pozwoliły na zintegrowanie i zaprzyjaźnienie się z młodzieżą, która gościła nas w swoich domach.
(20.01) Czwartek był dniem najbardziej intensywnym. Już od samego rana podróżowaliśmy, zwiedzając region Ida-Virumaa, zamrożony wodospad i wierzę widokową. Z małym opóźnieniem dojechaliśmy na największą atrakcję tygodnia: Snow-tubing, czyli zjeżdżanie ze stoku na wielkich dętkach. Niesamowita frajda, adrenalina i wielkie emocje. Szczególnie przyjemne były zjazdy grupowe (przypadły do gustu nawet pani dyrektor). Pobyt w SPA zapewnił nam relaks i regenerację sił, które były wszystkim nam potrzebne. Po 20:00 znaleźliśmy się na dyskotece szkolnej, gdzie mogliśmy podziwiać pokazy taneczne dziewczyn ze szkolnego zespołu (widok niezapomniany... zwłaszcza dla płci męskiej).
(21.01) Piątek to dzień pożegnania z miastem bloków i szarości, a także z ludźmi, których naprawdę polubiliśmy. Senna podróż do stolicy i czułe uściski doprowadziły do łez jedną z naszych nowych estońskich przyjaciółek. Bagaże za ciężkie, trzeba przepakować. Zakup jeszcze kilku pamiątek oraz obiad na lotnisku poprawiły nam nieco humor. Podróż powrotna była o tyle ciekawa, że w końcu mogliśmy przeczytać polskie gazety i usłyszeć głos polskiego pilota: „(..) za oknem -50۫C.. lecimy z szybkością 800 km/h (..) Polskie Linie Lotnicze LOT życzą udanego dnia, a wszystkim babciom na pokładzie życzymy wszystkiego najlepszego..“ Przesiadka w Warszawie. Odmrażanie samolotu (dla naszego bezpieczeństwa) przedłużyło podróż o 10 minut. Na pokładzie samolotu poznaliśmy sympatyczną stewardessę, dzięki której mogliśmy wejść do cockpitu porozmawiać z pilotem, a także otrzymać smaczne prezenty. Do ostatnich chwil naszej fantastycznej i niezapomnianej przygody… uśmiech nie znikał z naszych twarzy.
Patrycja Szmyt:
W wyjeździe najbardziej podobał mi się kontakt z nowymi ludźmi, używanie języka w praktyce i spędzanie wieczorów z uczniami, u których spaliśmy. Moje ogóle wrażenia? Może i miasto nie należy do najpiękniejszych, ale za to ludzie są bardzo mili i gościnni. Najbardziej z całego wyjazdu zapamiętałam czwartek, ponieważ działo się naprawdę dużo. Zwiedzanie, snow-tubing, SPA, a na zakończenie dnia pożegnalna dyskoteka. Wydaje mi się, że mój zasób słów w języku angielskim zwiększył się o wyrazy używane w życiu codziennym. Nie chodzę na lekcje języka rosyjskiego, ale nauczyłam się kilku podstawowych zwrotów. Estończycy to bardzo pozytywnie nastawieni ludzie, otwarci na nowe kontakty. Naprawdę zachęcam do brania udziału w konkursach Comeniusa. To ogromna szansa na zdobycie nowych umiejętności i znajomości. Pomimo różnicy wieku mam świetny kontakt z Ksenią, u której spałam.
Kamila Buszewicz:
Dzięki udziale w projekcie Comenius zyskałam wiele cennych ''rzeczy". Przekonałam się o tym, że Estonia to bardzo ciekawy kraj, a Narva to przytulne miasto, pomimo szarych bloków które można spotkać na każdym kroku. Dzięki wymianie pokonałam barierę językową przez co mogłam w miarę swobodnie rozmawiać z innymi uczestnikami w języku angielskim. Poznałam wiele ciekawych i interesujących osób, które pokazały mi jak wygląda codzienne życie w Estonii i jak pod wieloma względami różni się ono od mojego. Najmilej wspominam wycieczkę po Starym Mieście w Tallinie, ponieważ jest ono bardzo piękne i przytulne, pełne pięknych zabytków, a zarazem ciekawych kawiarenek, w których można spędzić czas.
Łukasz Chudzikiewicz:
Estonia to piękny kraj z pięknymi dziewczynami. Czas spędzony tam będę długo pamiętał i wspominał. Przeżyłem cudowne chwile pełne radości, uśmiechu, ekscytacji. Nie zapomnę sytuacji gdy coś zepsuło się w autobusie, którym jechaliśmy. Kierowca się zatrzymał, poruszał kabelkami, kilka razy trzasnął i ruszyliśmy dalej. Jezdnia była oblodzona a my jechaliśmy z prędkością ok. 130km/h. Kierowca wyprzedzał ciężarówki i samochody osobowe - także na zakrętach. Na początku sytuacja nas bawiła, ale gdy na jednym z zakrętów zaczął wyprzedzać dwie ciężarówki a z drugiej strony błysnęły światła samochodu, ogarnął nas strach.
Szczęśliwie dojechaliśmy do Narwy gdzie czekało na nas bardzo mile powitanie.Wycieczka była cudowna. Dzięki projektowi Comenius przeżyłem świetny tydzień, poznałem wiele ciekawych osób, obyczaje innych krajów, miałem możliwość nauczenia się języka estońskiego a także tańców narodowych, podszkoliłem się trochę w języku angielskim. Na pytanie czy warto brać udziel w konkursach organizowanych przez projekt Comenius odpowiadam: Oczywiście ze tak! Jest to dla nas wielka szansa lepszego poznania Europy. Za darmo!























































